Dom dzikich zwierząt. 

Park Narodowy Serengeti wraz z przylegającym terenem chronionym krateru Ngorongoro to niezwykle czarujący, dziki, naturalny i zapierający dech w piersiach region świata. Większy od niejednego europejskiego państwa, w którym obecność człowieka jest ograniczona do minimum. Dziewicze tereny Afryki Środkowo-Wschodniej dają możliwość przeniesienia się do niezwykle bogatego świata fauny. Jest to swego rodzaju naturalne muzeum,  pełne „żywych eksponatów”, w którym każdego dnia obserwować można spektakl ukazujący naturalne prawa, które rządziły na naszej planecie jeszcze przed pojawieniem się człowieka. Tutaj scenariusz pisany jest na bieżąco, z każdą kolejną sekundą. Niekończące się, otwarte przestrzenie Serengeti oraz błyszcząca, niespotykana nigdzie indziej zieleń krateru Ngorongoro przenoszą nas w zupełnie inny świat. Świat idealnej harmonii, w którym rodziny słoni przecinają z dumą drogę migrującym antylopom a potężne, budzące respekt drapieżniki wypatrują swoich ofiar. Sceny znane z filmów przyrodniczych tutaj ma szczęście zobaczyć praktycznie każdy turysta. Dla zaznania tej niespotykanej nigdzie indziej dzikości, autentyczności i naturalnego piękna do Tanzanii przybywa nawet 1,5 miliona turystów rocznie.  

Niezwykła droga do hotelu. 

Miałem to szczęście i znalazłem się wśród nich. Moja sylwestrowo-noworoczna wizyta w Serengeti rozpoczęła się od lotu do Mombasy w Kenii i długiej podróży do tanzańskiego miasta Arusha. Dalej trasa prowadziła bezdrożami, aż do położonego po drugiej stronie Parku Narodowego Serengeti niewielkiego hotelu typu lodga. Droga do łatwych nie należała. Kierowca w tym trudnym terenie musiał wykazać się umiejętnością skupienia swojej uwagi nie tylko na drodze, ale i na otoczeniu, bowiem w każdej chwili na drogę mógł wbiec dziki zwierz. Od pasażerów droga wymaga cierpliwości i mocnych pośladków. Widoki za szybami Land Cruisera urozmaicały mi tę długą podróż a nagłe, nieplanowane przystanki wzbudzały zaskoczenie. Zastanawiałem się jak to możliwe, że przy takiej prędkości kierowca był w stanie wypatrzeć zwierzęta w wysokiej trawie. Upłynęła chwila i po prawej stronie samochodu wieczorną ucztę odbywało kilka gepardów. Znajdujące się w odległości 30 kroków od samochodu piękne koty natychmiast wybudziły z melancholijnego nastroju. Kolejna chwila i kierowca kolejny raz zatrzymał pojazd – ogromne stado bawołów afrykańskich przecinało nam drogę. Bawół afrykański jest uznawany za jedno z najniebezpieczniejszych zwierząt Afryki. Jego agresja wynika z częściowej ślepoty i strachu – na każde potencjalne zagrożenie odpowiada natychmiastowym atakiem. 

Król lew

Serengeti jest królestwem zwierząt, w którym nieustannie, jak w bajce Walta Disneya, króluje lew. Na skałach można wypatrzeć odpoczywające dumnie największe koty afrykańskiego buszu. Taki widok natychmiast przypomina niesfornym turystom, że nie powinni opuszczać samochodu. Mimo że zwierzę to na sawannie nie jest rzadkością, zawsze wywiera niesamowite wrażenie.  

lew w serengeti

Jak wyglądają hotele w Serengeti?  

Gdy po pełnej emocji podróży dotarłem do wspomnianej wcześniej lodgy, od razu zauważyłem, że jest ona miejscem niemniej magicznym niż samo Serengeti. Namioty znajdowały się w buszu a wąskie, nieoświetlone ścieżki prowadziły do restauracji i recepcji. Namioty oferowały wszystko, czego potrzebuje przyzwyczajony do wygód turysta: łazienkę z letnią wodą, toaletę, duże i wygodne łóżko z rozwieszoną moskitierą i kłódkę, która pozwalała na zabezpieczenie wejścia do namiotu.

Bezpieczeństwo

Oczywiście jak we wszystkich otwartych na busz lodgach i w tej całą dobę czuwali nad bezpieczeństwem pracownicy- wojownicy z lokalnego plemienia, którzy doskonale wiedzieli, w jaki sposób zachować się w przypadku, gdyby z wizytą chciały wpaść hieny, zebry, czy nawet polujące nocą samotne lwy. Te ostatnie dawały o sobie znać głośnym, przypominającym odgłosy samochodowych silników, burczeniem. Przy wejściu do recepcji ku przestrodze, podróżników wita tabliczka z ostrzeżeniem o obecności jadowitych węży (m.in. czarnej mamby). Pocieszająca miała być dodatkowa informacja, że węże nie pojawiają się na ścieżkach (chyba, że po obfitym deszczu). No cóż, tego wieczoru hotelik w buszu nawiedziła dość silna ulewa – ścieżki zamieniły się w małe potoki. Idąc z latarką w ręku jedyne, o czym myślałem, to by nie spotkać mamby ani najlepiej żadnego innego węża. Deszcz na szczęście szybko ustał.

Nocne safari

Wraz z poznanymi podczas podróży nowymi znajomymi zdecydowaliśmy się na organizację nocnego safari po okolicy. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Nocne safari, które odbywało się w pełni otwartym, terenowym samochodem, w obstawie trzech uzbrojonych w karabiny chłopaków, było przeżyciem jedynym w swoim rodzaju. Dwugodzinny przejazd po buszu i sawannie dostarczył wielu emocji. Odgłosy nocnego życia na sawannie: śmiechy hien i zebr, szelest trawy naciskanej kopytami, trudne do zidentyfikowania dźwięki dochodzące z buszu a to wszystko w towarzystwie oświetlonego tysiącami gwiazd nieba.  

 

hotel w serengeti

Safari 

Kolejnego dnia odbyło się klasyczne, kilkugodzinne safari. Po zajęciu miejsca w Toyocie z otwieranym dachem i przygotowaniu sprzętu fotograficznego do pełnej gotowości, wraz ze współpasażerami, pełni nadziei na udane safari, z ogromnym entuzjazmem rozpoczęliśmy naszą przygodę z dziką przyrodą. 

Wielkiej migracji nie było.

Park Narodowy Serengeti jest obszarem występowania zjawiska Wielkiej Migracji, podczas której ogromne stada antylop gnu i zebr przemierzają tereny parku i Rezerwatu Masai Mara podążając za deszczem. Tym razem jednak nie był to najlepszy okres na obserwowanie tego zjawiska.

Słonie i hipopotamy – największe ssaki sawanny

Największymi gwiazdami dnia były słonie, które całymi rodzinami spacerują i korzystają z błotnych kąpieli. Słonie są najbardziej rodzinnymi zwierzętami występującymi na sawannie i największymi przedstawicielami fauny żyjącymi na lądzie. Mimo ogromnej masy zachowują swój niepowtarzalny urok, a ich obserwowanie sprawia wiele przyjemności. Dzieci bawią się, matki dotrzymują im towarzystwa zachowując przy tym czujność i spoglądając na nas z uwagą, aby w odpowiednim momencie motywować kierowców do zachowania odpowiedniego dystansu. Obserwując te ogromne ssaki łatwo zauważyć, że ich uszy kształtem przypominają kontynent afrykański. Podczas wizyty w Parku będącym największym skupiskiem dzikiej fauny na świecie warto obserwować i poznawać zachowania zwierząt. Choć trudno się powstrzymać od ciągłego kręcenia głową w poszukiwaniu kolejnych gatunków, czasami warto zatrzymać się na dłużej, aby potowarzyszyć im i przyjrzeć się dokładnie, w jaki sposób spędzają dzień. Kolejnym ogromnym ssakiem lądowym występującym w Afryce jest hipopotam. Obserwacja tych zwierząt jest utrudniona, ponieważ większość czasu spędzają one w sadzawkach.  Zachowanie to uzasadnia pewna wrodzona słabość. Hipopotam pomimo swoich rozmiarów i masy posiada bardzo wrażliwą na promienie słoneczne skórę.  Kiedy słońce nie jest już silne i zaczyna zachodzić, wychodzą z wody aby rozpocząć swoją nocną ucztę. Uznawane są za bardzo niebezpieczne. Mimo pozornej niezaradności są na tyle silne i agresywne, że w obronie swoich młodych, lub w przypadku zagrożenia ze strony innego zwierzęcia czy też człowieka są w stanie bardzo szybko zaatakować. Częstymi ofiarami ataków hipopotamów są rybacy, którzy swoimi łodziami naruszają terytorium zwierząt. Ten potężny ssak w furii jest w stanie zaatakować małą łódź i całkowicie ją zniszczyć. 

Jedyny lampart

Kolejnym marzeniem uczestników afrykańskich safari, które udało mi się spełnić, jest zobaczenie najtrudniejszego do wytropienia z grupy afrykańskich dużych kotów – lamparta. Koty za dnia są nieaktywne, odpoczywają na gałęziach drzew, z których schodzą aby polować.    

Sylwester w buszu 

Safari miało miejsce 31 grudnia. Tej nocy czekało mnie jeszcze uroczyste powitanie Nowego Roku. Sylwester z całą pewnością był najbardziej oryginalnym ze wszystkich w moim życiu. Powitanie Nowego Roku przy pokazach tańców plemiennych z odgłosami sawanny w tle było niezwykle nastrojowe. Wszystko odbywało się w bardzo przyjaznej atmosferze. Choć przedstawiciele lokalnego plemienia nie obchodzili żadnego święta, uczestniczyli w tym wydarzeniu razem z nami. Złożyliśmy sobie wzajemnie życzenia i wymieniliśmy uściski. Poczęstowani szampanem z radością delektowaliśmy się smacznym trunkiem i wsłuchiwaliśmy się w magiczne odgłosy otoczenia.  

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.