• piramida w Copan

Współczesne miasto 

Copan Ruinas to niewielkie miasto położone w Hondurasie zamieszkane przez ok. 40 tysięcy osób. Położone jest nieopodal granicy z Gwatemalą. Miasto jest niezwykle spokojne i przyjazne. Swój turystyczny charakter zawdzięcza znajdującym się na jego terenie ruinom miasta Majów. Życie toczy się tutaj wokół parku centralnego.  

W całej Ameryce Środkowej układ małych miast wygląda tak samo. Na rynku znajduje się park, przy którym mieści się kościół i najważniejsze muzea. Podobnie jak w przypadku gwatemalskiego miasta Antigua (opisanego tutaj), ryneczek Copan jest klimatyczny, prowadzą do niego wąskie uliczki z kolonialną, niską zabudową. Przy rynku znajduje się muzeum archeologiczne oraz kościół katolicki. Na wieczorny relaks godny polecenia jest świetny pub i restauracja o nazwie Twisted Tanya. Ten kolorowy i oświetlony wieczorami lokal znajduje się na piętrze kamienicy i jest otwarty w stronę rynku, dzięki czemu można z niego obserwować toczące się popołudniami życie w centrum miasta. Do późnych godzin nocnych pub wydaje się być centrum miejskich wydarzeń a właściciel jest tak bardzo gościnny, że nawet już po oficjalnych godzinach otwarcia, proponuje kolejne napoje i bawi rozmową samotnych gości. Obok kościoła znajduje się też bardzo klimatyczny Hotel Plaza Copan. W okolicy znajdziemy sporo lokali gastronomicznych oraz lokalnych agencji turystycznych organizujących wycieczki z przewodnikiem po ruinach. Aby dotrzeć do Copan Ruinas trzeba pokonać dość trudną drogę prowadzącą przez góry. Trudności te ograniczają ilość turystów docierającą do miasta, dzięki czemu nie musimy tutaj martwić się tłumami. 

Miasto Majów – schody hieroglificzne

Zaledwie 2 km dzielą centrum współczesnego, honduraskiego miasteczka od 1500-letnich zabytków. Na terenie stanowiska archeologicznego Copan wciąż trwają prace badawcze. Duża jego część nadal pozostaje nieodkryta. Znajdują się tutaj najstarsze i najobszerniejsze ślady pisma Majów. Znaki opisujące m.in. życie codzienne wyryto na 63 stopniach schodów. Stały się one bazą dla możliwości poznania kilku zwyczajów. Wielu badaczy tej cywilizacji znalazło w odkrytych znakach motywację do dalszych badań obyczajów majańskich. Schody te nazywane są Schodami Hieroglifów. Dziś pokryte są grubą warstwą środków zabezpieczających przed zniszczeniem i erozją. Zabezpieczenia te właściwie uniemożliwiają rozszyfrowanie znajdujących się na nich symboli.  Zabytek chroniony jest na wszystkie możliwe sposoby, ponieważ jego wartość historyczna jest bezcenna. Większość informacji z czasów prekolumbijskich, które zawarte były w formie pisanej zostały zniszczone przez konkwistadorów.  

Copan – ówczesna „metropolia”

Copan w przeszłości było całkiem sporym, położonym w gęstym lesie, miastem. Specjaliści po przeprowadzonych badaniach obejmujących układ miasta, ilość zabudowań oraz obszar określili ilość mieszkańców na ok. 200 tysięcy. W porównaniu z ówczesnym Paryżem, który zamieszkiwało ok. 20-30 tysięcy osób wygląda ta liczba zdecydowanie bardziej okazale. Przyglądanie się pozostałym na obszarze, całkiem dobrze utrzymanym, piramidom schodkowym pobudza wyobraźnię. Choć dziś już powstało wiele teorii na temat wierzeń Majów to trudno jest sobie wyobrazić jak te często brutalne ceremonie, mogły mieć miejsce w tak bajkowej scenerii.  

Pelota 

Oprócz świątyń w mieście możemy zobaczyć również boisko do gry w pelotę.  

Gra w pelotę odbywała się na prostokątnym placu. Na wysokim murze umieszczone były okrągłe, kamienne figury z otworem pośrodku. Celem było trafienie piłką w dziurę. Gra wydaje się ciekawą rozrywką i posiada pewne podobieństwa do współczesnej piłki nożnej. Była jednak całkiem odmienna od tego sportu. Szacunkowo piłka mogła osiągać wagę nawet kilku kilogramów, co znacznie utrudniało rozegranie pojedynku i powodowało poważne kontuzje. Różnica pojawia się także w postaci nagrody i kary za przegrany mecz. Póki co nie udało się potwierdzić jednoznacznie żadnej z dwóch wzajemnie wykluczających się hipotez. 

  1. Członkowie lub kapitan przegranej drużyny zostawali pozbawieni głów w akcie ofiary składanej bogom. Boisko miałoby wtedy symbolizować miejsce pojedynku dobra ze złem. Oczywiście dobro zawsze zwyciężało.  
  2. Członkowie lub kapitan zwycięskiej drużyny tracili głowę w akcie ofiary składanej bogom. Możliwość oddania się bogom i przejścia przed ich oblicze miało być zaszczytem. Oczywiście w obecnych czasach trudno jest wyobrazić sobie, że taki argument mógł motywować do walki o zwycięstwo.  

Przyglądając się podstawowym zasadom i przebiegowi rozgrywki nie powinien dziwić fakt, że często po bitwach, rozgrywany był brutalny mecz. W pojedynku w składzie przeciwnej drużyny znajdowali się jeńcy pojmani po przegranej bitwie. Oczywiście wynik takiego meczu był z góry przesądzony i miał czysto symboliczne znaczenie. 

Jakby nie spojrzeć na charakter tego sportu, jedno jest pewne, gra była niezwykle brutalna. Samo uderzanie w czterokilogramową piłkę z dużą siłą, często powodowało ogromne obrażenia. Zakończenie pojedynku zwieńczone brutalnym rytuałem trudno jest znów logicznie uzasadnić.  

Ary w Copan 

Wizyta w Copan oprócz możliwości poznania kawałka historii fascynującej cywilizacji, umożliwia również przeżycie czegoś niesamowitego. Dżungla porastająca kompleks archeologiczny zamieszkana jest przez duże, kolorowe papugi. Ary są celowo dokarmiane przez pracowników, dzięki czemu z chęcią pojawiają się w otoczeniu turystów. Kolorowe ptaki latają między głowami zgromadzonych ludzi, zbierają ziarno, spacerują, bawią się. Oczywiście robią przy tym sporo hałasu. Całe przedsięwzięcie jest bardzo ciekawym doświadczeniem. 

Copan warto odwiedzić przy okazji dłuższej wizyty w sąsiedniej Gwatemali lub w trakcie wycieczki do Hondurasu.  

2 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.